Przygotowania Benedykta XVI do zniesienia limbusa i ogłoszenia nowej herezji

Przygotowania Benedykta XVI do zniesienia limbusa i ogłoszenia nowej herezji

(bp Donald J. Sanborn - styczeń 2006)

Prawdopodobnie znane są wam informacje mówiące o zbliżającym się zniesieniu limbusa przez Ratzingera (Benedykta XVI). W święto Młodzianków Męczenników, 28 grudnia 2005 w gazecie New York Times ukazał się obszerny artykuł na ten temat. W latach osiemdziesiątych Ratzinger wypowiedział się, że on nigdy nie wierzył w istnienie limbusa. Uzasadniając odrzucenie limbusa moderniści odwołują się do tego, że istnienie limbusa nie jest dogmatem Kościoła. Jest to prawda. Można negować istnienie limbusa nie stając się przez to heretykiem. Jednakże, jeżeli zaprzeczymy istnieniu Otchłani to na mocy katolickiego dogmatu zobowiązani jesteśmy do umieszczenia nieochrzczonych dzieci w ogniu piekielnym. Wynika to z tego, że jest absolutnie niemożliwe, aby dzieci, które nie przyjęły Sakramentu Chrztu albo nie zostały ochrzczone w swej krwi mogły się cieszyć wizją uszczęśliwiającą. Jeżeli zatem nie przebywają w Otchłani, to muszą doznawać cierpień dusz potępionych. Pozwólcie, że wyjaśnię tę kwestię.

Wizja uszczęśliwiająca: niemożliwa bez usprawiedliwienia

Z powodu grzechu pierworodnego jest fizycznie niemożliwe, aby człowiek mógł doznawać wizji uszczęśliwiającej – bezpośredniego widzenia istoty Boga – po śmierci, o ile nie zostanie najpierw usprawiedliwiony. Usprawiedliwienie jest aktem, dzięki któremu człowiek przechodzi ze stanu grzechu do stanu łaski uświęcającej. Łaska uświęcająca jest podstawą życia nadprzyrodzonego duszy i daje nam ona zdolność widzenia Boga po śmierci, kiedy to zmienia się w tzw. światło chwały (lumen gloriae).

Usprawiedliwienie można uzyskać o ile: (a) przyjmie się Sakrament Chrztu, albo (b) poniesie męczeńską śmierć, względnie (c) pod wpływem łaski uczynkowej dokona się pewnych aktów usprawiedliwiających, jak: aktu nadprzyrodzonej wiary, skruchy doskonałej za grzechy, aktu miłości, tzn. miłości do Boga. Oczywistym jest, że niemowlęta oraz ci, którzy są trwale pozbawieni władzy używania rozumu nie mogą dokonać aktów usprawiedliwiających. A zatem jedyną drogą prowadzącą do usprawiedliwienia, która jest dla nich otwarta, są oprócz męczeństwa, wody Sakramentu Chrztu.

Papież Pius XII jasno to wyraził przemawiając na kongresie Stowarzyszenia Włoskich Katolickich Położnych (29 października 1954 roku):

"Co dotychczas powiedzieliśmy, dotyczy troski i opieki nad życiem naturalnym, ale w większym o wiele stopniu odnosi się do życia nadprzyrodzonego, które otrzymuje nowo narodzony przez chrzest. W obecnej ekonomii Bożej nie ma innego środka, aby udzielić wspomnianego życia dziecku nie posiadającemu jeszcze użycia rozumu (Nella presente economia non vi e altro mezzo per comunicare questa vita al bambino che non ha ancora uso della ragione). Jednakże, tym niemniej stan łaski w chwili śmierci jest absolutnie konieczny do zbawienia. Bez niego, niemożliwym jest osiągniecie nadprzyrodzonego szczęścia, wizji uszczęśliwiającej Boga. Dla człowieka dorosłego do otrzymania łaski uświęcającej wystarczający jest akt miłości i uzupełnia on brak chrztu; ta droga nie jest możliwa dla dziecka nienarodzonego lub dla nowo narodzonego..." (AAS, 46 (1954) 841).

Św. Augustyn powiedział:

"Jeżeli pragniesz być katolikiem, nie sądź, ani nie mów, ani nie nauczaj, że niemowlęta, które umierają przed otrzymaniem chrztu mogą zyskać odpuszczenie grzechu pierworodnego" (III de Anima). W liście do św. Hieronima powiedział też (nr 27): "Kto by twierdził, że nawet niemowlęta doznają odrodzenia w Chrystusie gdy odchodzą z tego świata przed przyjęciem Jego Sakramentu [Chrztu], ten by nie tylko sprzeciwiał się nauce Apostolskiej ale również potępiał cały Kościół, który przynagla do śpiesznego chrzczenia niemowląt, ponieważ bez wahania wierzy, że w przeciwnym wypadku nie mogą dostąpić odrodzenia w Chrystusie".

Heretycy negowali konieczność chrztu dzieci nowonarodzonych.

Czternastowieczny heretyk Wycliff, jak również protestanccy reformatorzy Bucer i Zwingli negowali konieczność Chrztu. Kalwin głosił, że niemowlęta wierzących rodziców są już w łonie matki uświęcone i dlatego wolne od grzechu pierworodnego bez potrzeby chrztu. W przeszłości niektórzy katoliccy teologowie, zwłaszcza Kajetan, twierdzili coś podobnego, a mianowicie, że nieochrzczone niemowlę w łonie matki może zostać uratowane dzięki aktowi pragnienia rodziców. Jednakże nie kto inny jak święty Pius V usunął tę teorię z komentarza Kajetana do dzieła św. Tomasza.

Ci, którzy umierają w grzechu pierworodnym trafiają do piekła

Sobór Florencki orzekł:

"Gdy chodzi o dzieci, to ze względu na niebezpieczeństwo śmierci, na które są często narażone, ponieważ nie można im innym środkiem przyjść z pomocą jak sakramentem chrztu przez który uwolnione zostają od władzy szatana i stają się przybranymi dziećmi Boga, [Kościół rzymski] upomina, że nie należy odkładać św. chrztu przez 40 albo 80 dni czy przez inny czas, jak niektórzy praktykują, ale udzielać go stosownie jak najprędzej; wszelako jeżeli istnieje bezpośrednie niebezpieczeństwo śmierci, dziecko powinno być ochrzczone natychmiast bez jakiejkolwiek zwłoki, jeśli nie ma księdza nawet przez człowieka świeckiego albo kobietę, z zachowaniem formy Kościoła, jak to pełniej jest zawarte w dekrecie dla Ormian" (Dekret dla Jakobitów, Denz. 712; por. Denz. 696).

Sobór Trydencki orzekł:

"Otóż takie przeniesienie [tzn. przejście ze stanu grzechu pierworodnego w stan łaski] po ogłoszeniu Ewangelii nie może nastąpić bez kąpieli odrodzenia lub bez jej pragnienia, według tego, jak jest napisane: «Jeśli ktoś nie odrodzi się z wody i Ducha Świętego, nie może wejść do Królestwa Bożego»" (Sesja VI, rozdz. 4).

Sobór mówi też:

"Jeżeli ktoś twierdzi, że chrzest jest czymś dowolnym, to znaczy nie jest konieczny do zbawienia – niech będzie wyklęty" (Sesja VII, kan. 5).

Należy też tutaj dodać, że możliwy jest chrzest krwi u dzieci, jeśli zostaną poddane męczeństwu.
Tak jest w przypadku Świętych Młodzianków, których Kościół zawsze uznawał za męczenników, a zatem za świętych przebywających w niebie. Ale fakt ten w żaden sposób nie zmienia przesłania soborów i Ojców, co do konieczności chrztu, ponieważ w ich orzeczeniach jest mowa o normalnym, ustalonym przez Boga remedium na grzech.

Na VI sesji Soboru Florenckiego zdefiniowano również:

"Dusze zaś tych, którzy umierają w uczynkowym grzechu śmiertelnym lub w samym grzechu pierworodnym, natychmiast zstępują do piekła, gdzie jednak nierównym podlegają karom" (Denz. 693).

Tę samą doktrynę znajdujemy w Wyznaniu Wiary przedłożonym cesarzowi bizantyjskiemu Michałowi Paleologowi w 1267 roku przez Papieża Klemensa IV, a które zostało przez tego samego cesarza uznane w obecności Papieża Grzegorza X na Drugim Soborze Liońskim w 1274 roku. Ta sama doktryna jest również zawarta w Wyznaniu Wiary przedłożonym Grekom przez Papieża Grzegorza XIII, a także w kolejnym przeznaczonym dla wschodnich schizmatyków przez Papieży Urbana VIII i Benedykta XIV.

Dwoisty charakter kary wiecznej

Piekło składa się z dwóch rzeczy: pozbawienia wizji uszczęśliwiającej, jako kary za grzech pierworodny, oraz cierpień doznawanych przez zmysły, ognia, będących karą za grzech uczynkowy. Jeżeli zatem po śmierci, człowiek jest pozbawiony wizji uszczęśliwiającej, to znaczy, że jest w piekle – w sensie ogólnym. Użyłem określenia "w sensie ogólnym", ponieważ piekło w powszechnym wyobrażeniu to miejsce gdzie przebywają dusze potępione, piekło ognia piekielnego i agonii. To jest piekło w ścisłym znaczeniu.

Ponieważ nieochrzczone dzieci mają tylko grzech pierworodny, to teolodzy zwykle wnioskują, że w piekle musi istnieć takie miejsce – w piekle w sensie ogólnym – gdzie byłyby one pozbawione uszczęśliwiającej wizji Boga, ale nie byłyby poddane cierpieniom zmysłów, jako że nie popełniły żadnego grzechu uczynkowego.

Ten wniosek czy też teoria, która była nauczana niemal przez wszystkich teologów na przestrzeni ostatnich ośmiuset lat jest zgodna z wypowiedzią Papieża Innocentego III:

"Karą grzechu pierworodnego jest pozbawienie oglądania Boga, karą zaś grzechu uczynkowego jest męka wiekuistego piekła (gehennae perpetuae cruciatus)" (Denz. 410; CIC Decr. Greg. III, 42, 3).

"Limbus" jest to łacińskie słowo, które oznacza "skraj"

A zatem teolodzy określają miejsce przebywania nieochrzczonych dzieci jako krawędźalbo zewnętrzny krąg piekła. Jest to bardzo rozsądna konkluzja.

Nadciągająca nowa herezja Ratzingera

Jednak Ratzinger wie lepiej niż św. Tomasz z Akwinu, św. Bonawentura i praktycznie co drugi teolog od ich czasów. Jest bystrzejszy od nich. Uważa, że limbus to coś, co nie pasuje do nowoczesnego człowieka.

Tak więc doszliśmy do rozstajów dróg. Zgodnie z doktryną katolicką, jeżeli wyeliminuje się Otchłań to skaże się małe dzieci na piekło dusz potępionych, gdzie będą razem z mordercami, złodziejami, cudzołożnikami, zboczeńcami, heretykami, itd. Czy Ratzinger podąży tym szlakiem ? Ależ nie, niewątpliwie wybierze inną drogę, co będzie oznaczać, że małe dzieci idą do nieba. Jakże ucieszy to matki. Ale wybór tej drogi domyślnie pociąga za sobą herezję, którą jest twierdzenie, że dzieci umierające bez chrztu mogą osiągać wieczne zbawienie. Powyżej wykazaliśmy, że jest to sprzeczne z Wiarą.

A zatem arcy-modernistyczny Ratzinger szykuje kolejną herezję.

Ale jak to u nich jest w zwyczaju wprowadzi ją tylnymi drzwiami. Pokaże się światu jako miły starszy pan – coś w rodzaju kościelnego świętego Mikołaja – który rozdaje niebo małym dzieciom. Ale pod spodem czai się zgubna herezja. Tym sposobem apologeci Vaticanum II będą mieć parę nowych dziur do zatkania w tamie. Na konserwatywnych zwolenników Novus Ordo powiększa się presja do nazywania katolickim tego, co jest wyraźnie niekatolickie. Będą się musieli nagimnastykować jak nigdy dotąd by odeprzeć oskarżenia o herezję. Coraz trudniej obrońcom nagiego cesarza przekonać wszystkich, że Ratzinger nosi szaty ortodoksji.

bp Donald J. Sanborn

autor: 

bp Donald J. Sanborn